Wywyższenie Horusa - recenzja. Punkt wejścia do świata Warhammer 40 000
Wywyższenie Horusa, czyli pierwszy tom serii Herezja Horusa dziejącej się w świecie Warhammer 40 000 (w skrócie 40k), to moje odkrycie roku. Powieść Dana Abnetta, wydana przez Copernicus Corporation, jest początkiem epickiej sagi o wojnie domowej i stanowi świetny punkt wejścia w bogaty świat powstały na potrzeby figurkowej gry bitewnej.
Tak przynajmniej mówi okładka. A ja, nie znając świata Warhammer 40k, mówię: sprawdzam. Przeczytaj do końca, aby przekonać się, czy to prawda, a może przy okazji znajdziesz książkę dla siebie.
O mnie
Jak każda recenzja, ta jest moją osobistą perspektywą - ale poza pytaniem, czy warto przeczytać, chcę odpowiedzieć na wątpliwość, którą sam miałem: czy, nie znając świata Warhammer 40k, cokolwiek z tej książki zrozumiem. Dlatego jestem ci winien kilka słów o sobie. Od zawsze siedzę w popkulturze - filmy, seriale, komiksy, gry - i niezmiennie wolę science fiction, horror i fantastykę od klasycznego fantasy. Bliżej mi do Obcego, Gwiezdnych Wojen czy Dragon Balla niż do Władcy Pierścieni czy Wiedźmina, choć znam jedne i drugie.
Ze światem Warhammera nie miałem jednak styczności - ani w wersji fantasy, ani sci-fi; w mojej głowie funkcjonował jako kopia uwielbianego przeze mnie Starcrafta (oczywiście nią nie jest). Na Pyrkonie 2025 podszedłem do stoiska Copernicus Corporation i poprosiłem o coś, co da mi wyobrażenie o tym świecie. Tak w moje ręce trafiło Wywyższenie Horusa - i wylądowało na kupce wstydu, aż w czerwcu 2026, przed kolejnym Pyrkonem, w końcu po nie sięgnąłem.
O fabule
Choć to dopiero pierwszy tom serii, od pierwszych stron lądujemy w wirze wydarzeń. Imperator Ludzkości chce przejąć galaktykę dla ludzi i zjednoczyć ich pod jednym sztandarem. Jego wola spełnia się za pomocą wielkiej wyprawy wojennej nazywanej Wielką Krucjatą. Krucjata pacyfikuje inne ludzkie planety i niszczy te, na których żyją obcy. Głównych bohaterów, w tym samego Horusa, poznajemy w ich pierwszej misji po jego nominacji na Mistrza Wojny (tytułowe Wywyższenie Horusa) - drugiego po Imperatorze i pierwszego wśród Prymarchów, którzy kierują Wielką Krucjatą.
W książce śledzimy losy XVI legionu Kosmicznych Marines zwanego Wilkami Luny i podlegającego bezpośrednio Horusowi. Adeptus Astartes, czyli Kosmiczni Marines, to genetycznie zmodyfikowani, nieznający strachu superludzie, których jedynym celem w życiu jest walka. Historię obserwujemy głównie z perspektywy kapitana Dziesiątej Kompanii - Garviela Lokena. Już w pierwszych rozdziałach następuje wielkie oblężenie i walka ze światem, który nie chciał pokojowo podporządkować się władzy Imperium Ludzkości. Za zasługi w walce Loken zostaje dopuszczony do grona bliskiego Mistrzowi Wojny. Z biegiem czasu Loken staje się świadkiem działania Chaosu, niszczącej mocy związanej z rzeczywistością zwaną Osnową.
Loken nie jest jednak jedyną postacią, za którą podążamy. Część rozdziałów opowiada o Adeptus Astartes z innych legionów oraz o ludziach towarzyszących XVI legionowi.
Grafika: © Games Workshop, "Warhammer: The Horus Heresy". Źródło: Warhammer Community.
O języku
W poprzednich akapitach pojawiło się wiele zwrotów, które na pewno wydały ci się nieznajome. Podobne uczucie miałem, czytając Wywyższenie Horusa. Abnett obficie posługuje się nomenklaturą ze świata Warhammera 40k, jednak robi to w sposób szalenie inteligentny. Nowy termin zazwyczaj jest użyty na początku bez wyjaśnienia, często w kontekście jakiejś rozmowy, co może zagubić nowych czytelników. Każdy jednak zostaje wytłumaczony kilka stron dalej, kiedy narrator przejmuje głos. Dla przykładu, podczas wstępnych rozdziałów, przy opisie bitwy, pojawia się zwrot Adeptus Mechanicus. Nie jest on jednak wyjaśniony, jedyne, co możemy wywnioskować, to fakt, że są to jakieś jednostki bojowe. Jednak już w następnym rozdziale dowiadujemy się, że są to ludzie połączeni z mechanicznymi częściami, którzy sterują wielkimi jednostkami bojowymi zwanymi tytanami. Opis nie jest szczegółowy, ale pozwala wyrobić sobie wizję danej jednostki.
Po pierwszej czy drugiej takiej sytuacji wiedziałem już, że nie warto sprawdzać w internecie znaczenia danych słów, bo za kilka stron książka gładko mnie w nie wprowadzi.
Lekturą przypominała mi Kroniki Diuny. Tam też był bogaty świat z własnymi nazwami. U Herberta jednak zastosowano słowniczek na końcu książki, do którego trzeba zerkać podczas czytania; tutaj ten bogaty świat zostaje przekazany bardziej naturalnie, w ramach rozwoju fabuły.
Grafika: © Games Workshop, "Warhammer: The Horus Heresy". Źródło: Warhammer Community.
O książce
Czyta się ją szybko. Jest to akcyjniak, w którym trup ściele się gęsto, a wielcy, umięśnieni żołnierze marzą tylko o kolejnej bitwie. Pomiędzy tymi wydarzeniami widzimy losy pionków rzuconych pod koła Wielkiej Krucjaty i starających się znaleźć w niej swoje miejsce. Ciekawym elementem stylistycznym są trzy tytuły, którymi opatrzony jest każdy rozdział. Te trzy tytuły często wyznaczają też rytm każdego rozdziału. Na początku śledzimy jedną postać (pierwszy tytuł), żeby później przeskoczyć do wydarzeń w innym miejscu (drugi tytuł) i na końcu wrócić do początkowej postaci (trzeci tytuł). Nie dam sobie uciąć ręki, ale miałem uczucie, że przez ten zabieg bardziej starałem się doczytać rozdział do końca podczas jednego posiedzenia.
Mam jednak jedną większą wątpliwość i dotyczy ona samych bohaterów. Jako Adeptus Astartes są przekonani o własnej wyższości i nieomylności, a przy tym ślepo oddani woli Imperatora. Nie jestem pewien, czy da się ich polubić - przez sporą część książki bliżej im do chodzących maszyn wojennych niż do postaci, którym chce się kibicować. Być może taki był zamysł, a pierwsze rysy na tej pewności (jak u Lokena) to zapowiedź czegoś ciekawszego w kolejnych tomach. Na razie jednak warto wiedzieć, że nie znajdziesz tu bohaterów łatwych do pokochania.
Wywyższenie Horusa jest dla ciebie, jeśli:
- Lubisz epickie bitwy, gdzie nadludzie, prawie superbohaterowie, wychodzą zwycięsko z każdego starcia.
- Chcesz poznać i doświadczyć rozległego, rozbudowanego świata z własnym słownictwem, kulturą i obyczajami.
- Nie boisz się długich serii (bo po Wywyższeniu Horusa będziesz chciał więcej, tak jak ja).
Książka nie jest dla ciebie, jeśli:
- Nie przepadasz za kosmicznymi operami lub rozwiązywaniem wszystkich problemów za pomocą siły.
- Preferujesz hard science fiction albo zwykłą fantastykę.
Moje zakupy podczas Pyrkonu 2026
Podsumowanie
W tej recenzji zastosowałem podobny zabieg, który stosują twórcy piszący serię Herezja Horusa. Już od pierwszego mojego zdania wiesz, że książka mi się podobała, tak samo jak z tytułu serii wiemy, że Horus w końcu zdradzi. Mimo to, a może właśnie dzięki temu, wiemy, czego się spodziewać, przez co zwracamy uwagę na małe, wydawałoby się, nieznaczące wydarzenia, które doprowadzą do tego kulminacyjnego punktu. Jeszcze nie wiem, kiedy ten punkt nadejdzie, ale jestem tego bardzo ciekawy, więc na tegorocznym Pyrkonie kupiłem trzy kolejne tomy serii, co możesz zobaczyć na załączonym zdjęciu. A jeśli, tak jak ja, omijałeś dotąd Warhammera 40k, bo wydawał ci się zamkniętym klubem dla wtajemniczonych - to jest twój bilet wstępu.
Tytuł: Wywyższenie Horusa
Autor: Dan Abnett
Tłumaczenie: Marcin Roszkowski, Michał "Drzewo" Talaśka
Wydawnictwo: Copernicus Corporation
ISBN: 978-83-8232-135-7
Data wydania: 2019
Liczba stron: 432
Informacje wydawnicze
Discussion in the ATmosphere