WhiteWind
Visit Post

Ulga JDG w składce zdrowotnej - polemika

kawa🔅 May 23, 2026
Source

Polemika do tekstu Tomasza Markiewki z 5 kwietnia 2025 - Tylko obniżka składki zdrowotnej czy już psucie państwa?

Ulga JDG w składce zdrowotnej - polemika

Nie zgadzam się z opinią Autora. Osoby na etacie nie są przegranymi, ale uprzywilejowanymi.

Nie wiem ile na papierze, a ile naprawdę jest przedsiebiorców z tych 2,45 mln, dla których uchwalono ustawę. Nie znam dokładnych statystyk za 2024 rok o liczbie JDG (z głowy: ok. 3,2 mln w 2022), samozatrudnieni "na papierze" i w rzeczywistości. Nie wiem czy ktokolwiek je zna, bo nikt ich nie podaje (z publicznie dostępnymi źródłami). MF kieruje ustawę do 2,45 mln JDG prowadzących firmy osobowe (4 formy opodatkowania).

Znam bliżej tylko przedsiębiorców rzeczywistych. Dlatego opisuję to co widzę. Proszę na ten problem spojrzeć moimi oczami.

Praca przedsiębiorców z mojego otoczenia zajmuje 8-16 h dziennie, do 7 dni w tyg. To jest praca zarobkowa u klienta. (Uwaga. Prosta rachunkowość: jak klient zapłaci, to jest wynagrodzenie (przychód), jak nie zapłaci, to nie ma). W tym są dojazdy, przygotowania. Dodatkowo jest to administracja, księgowość podatkowa, kontakty z urzędnikami, rzadziej zakupy sprzętu i materiałów, awarie, sprawy techn., itd. Przedsiębiorca musi to wykonać. Czasem urzędnik mu dorzuci jakieś pismo. Wtedy zarywana jest noc na wertowaniu ustaw, pisaniu odpowiedzi. Bywa że przedsiębiorca dostaje od posłów nieplanowane nadgodziny - wiele nieprzespanych nocy, straconych pieniędzy i nerwów przy zmianach podatkowych (Polski ład). Nikt nie zapłaci przedsiębiorcy za nadgodziny narzucane przez państwo (i różne inne sytuacje), tak jak się należy pracownikowi z KP. Ale urzędnik chętnie nałoży jakąś karę. Później się wycofa, kiedy przedsiębiorca udowodni mu, że się pomylił.

Przypomnę, bo ludzie o tym zapominają, przedsiębiorcy to też ludzie, a nie roboty. Ich czas nie jest z gumy. Ich doba też ma 24 h. Muszą spać, jeść, odpoczywać. Nie mają żadnych praw gwarantowanych pracownikom na etacie w KP i ustawach branżowych. Kiedy przedsiębiorca potrzebuje lekarza specjalisty, to ma wybór: poczekać w kolejce i stracić klientów (utrata przychodów, ciągłości działal. gosp) albo zapłacić prywatnemu. Samozatrudniony, który nie zatrudnia pracownika, wybiera to drugie. Tak samo jest z niesłusznie nałożonymi niektórymi karami.

Pan myli uprzywilejowanych pracowników na etacie z nieznaną Panu sytuacją mikroprzedsiębiorcy. Pracownik ma

  1. mniejsze obciążenia finansowe na przychodzie (o tym później) i
  2. zagwarantowane liczne udogodnienia w KP (które dla przedsiębiorcy są/byłyby kosztem, utratą przychodów, wydatkiem z pieniędzy osobistych).

Obecnie składka zdrowotna jest bardziej podatkiem (bo jest odsetkiem z dochodów). MZ i NFZ są finansowane ze składek i Budżetu Państwa (w tym z podatków). Dlatego należy liczyć wszystkie daniny składane do BP - składki, zaliczki podatku, PIT.

Dwóch autorów w Infor (link do artykułu) przeprowadziło analizę porównawczą sytuacji obciążeń daninami pracownika i przedsiębiorcę. Po wprowadzeniu ulgi dla przeds. w 2026 r. przy wynagrodzeniach brutto 5 tys., 10 tys. i mniej niż 15 tys. zł lepszą sytuację ma pracownik, bo więcej mu pozostaje wypłaty netto. Od 15 tys. lub więcej - lepszą wypłatę netto ma przedsiębiorca.

Zapytam, jaki pracownik zarabia 15 tys. lub więcej? Kierownik, dyrektor, menedżer, poseł, minister? Jakie on dostaje dodatkowe bonusy finansowe i niefinansowe niewliczane do jego przychodu? (ze słyszenia: samochód służbowy wykorzystywany prywatnie, paliwo, OCAC, naprawy, elektronika, lux-medy, zębolog, obiady, przedszkole dla dzieci, pomoc prawna i księgowa, akcje firmy, dodatkowy fundusz emerytalny...). Nie, nie zazdroszczę. Pytam - dlaczego to nie jest wliczane do jego przychodów i nie jest rozliczane podatkiem?

Można porównywać obciążenia finansowe nakładane na pracownika z płacą min. i przedsiębiorcę z dochodem 1,5 razy wynagrodzenie przeciętne, czyli (8,5 x 1,5) = 12,8 tys. zł. (Nawiasem, takie dane są na rok 2025, a ustawa ma działać od 2026. Nie ma innych, te w przybliżeniu muszą wystarczyć.) Pracownik z przych. 5.000 zł płaci w sumie 580 zł (skł.+PIT). Przedsiębiorca z przychodem 10.000 zł płaci 1.900 zł lub 1.570 zł. Przypomnę, przedsiębiorcy z mojego otoczenia płacą drugi raz na prywatną wizytę u lekarza specjalisty. Nie "chorują", tzn. pracują z katarem, gorączką, przyjmując antybiotyki. Muszą utrzymać ciągłość biznesu.

Z drugiej strony samozatrudniony może nie zarobić nic, czyli zero. Zero jest poniżej płacy min. gwarantowanej przez KP pracownikowi na etacie. Przedsiębiorca, który miał nikły lub zerowy przychód musi zapłacić ZUS i składkę zdrowotną. Różne bywa - płaci z oszczędności, od rodziny, z kredytu. Później to być może odrobi. Jego ryzyko.

Na koniec proszę sobie wyobrazić hipotetyczne zniesienie KP (Kodeks Pracy). Niech wszyscy pracują na własny rachunek (tzn. działalność gospodarcza) - brak dolnej i górnej granicy przychodów, brak wszystkich udogodnień i gwarantowanych praw w KP, brak monopsonu pracownik-pracodawca, ryzyko działalności, użeranie się z urzędnikami (także samozatrudnionymi na kilkuletnich kontraktach B2B), itd. Każdy będzie miał szansę na kokosy i ciężary. Wedle zasług.

Pozdrawiam kawa

edit: poprawki, aktualizacje

Discussion in the ATmosphere

Loading comments...